poniedziałek, 29 października 2012

Miały być jesienne inspiracje,

a są zimowe. Wczoraj spadł u nas pierwszy śnieg, ten uchwycony na zdjęciu.
Dzisiaj było jeszcze piękniej, ale jak dla mnie trochę za szybko pojawiła się zimowa aura.
Zapraszam więc do pooglądania kilku zdjęć.
Jak na nie patrzę, to od razu robi mi się lepiej, ponieważ z powodu choroby jestem uziemiona w domu aż do końca tygodnia.

 Gdy za oknem jest tak, jak na zdjęciu, dobrze jest napić się pysznej kawy...


otulić się pledem...


posiedzieć z bliskimi przy kominku...


zaświecić świeczki...


wypełnić dom zapachem cynamonu...


zdjęcia- pinterest

Do następnego posta.

niedziela, 21 października 2012

Craftshow 2012

Byłam tam.  W Krakowie. Dojechać nie było łatwo, Udało mi się wejść dopiero do trzeciego autobusu. Oznacza to, że sterczałam od 7.00 do 8.50 w stresie. W tym czasie usłyszałam różne historie: o mężach, o urodzinowych zwyczajach, o zdobywaniu górskich szczytów, o zajęciach uczelnianych. Dostałam z łokcia od jakiegoś dwumetrowca i myślę, że to była jedna z przyczyn mego odpadnięcia z drugiego unibusa (nie polecam tej firmy). Jaka byłam szczęsliwa, gdy łaskawy pan i władca, czylyyy kierowca mnie wpuścił i pojechałam.
W Krakowie czekały już na mnie dziewczyny: Nowalinka i Anita, która się nudzi.
Tu piję kawę po tej dziwnej podróży :)


W końcu znalazłyśmy się na miejscu.


Anitka spotkała Dryszkę.


Pomacałam wytwory ILS i SODAlicious.


Moja kartka dla Marcinka została wyróżniona. Dostałam prezenty, za które dziękuję.
Oto kartka świąteczna, pierwsza w sezonie. Zdjęcie pstrykała Nowalinka, gdy ja odbierałam fanty.


Wyściskałam się z Jaszką, drugi raz po 4 latach chyba... Z Florą cudną, Rydią. Poznałam Agnieszkę z Makowego Pola i jestem zauroczona wielce (dziekuję za broszkę), rozmawiałam z Nulką, Anną Marią, ekipą scrap.comu, Maryszą i Antilight, Rudlis, Brydzią, przemknęła MonaLisa, Madzia Matraszek. Było naprawdę energetycznie.
To nie koniec atrakcji. Pospacerowałam po rynku, wypiłam aromatyczną herbatę z czarnym pieprzem, kardamonem, imbirem i cynamonem. Zjadłam krem z dyni z kurkami, pycha. Pogapiłam się na ludzi i miasto.





Jak wracałam na dworzec zachodziło słońce. Słychać było muzykę z Amelii. Pan czarował swoim ciałem. Wyrabiał cuda z kulą. To miasto jest magiczne!To był długi, cudowny dzień. Czekałam na taki.

poniedziałek, 8 października 2012

Jesienne zmiany w czterech kątach

Rok temu oswajałam pierwsze chłody kroplą żółtego, w tym roku padło na kolor czerwony.
 Jest ciepło i przytulnie.
Wymieniłam zdjęcia w ramkach i kolor jednej z nich. 
To piękne zdjęcie z jabłkami pochodzi z Werandy Country.   


 Na podłodze znalazł się jeden z dwóch ulubionych dywaników.


Nawet tablica na zapiski dostała nową "broszkę".


Poduszki też dostały nowe ubrania.



W tak przystrojonym pokoju można napić się aromatycznej kawy z cynamonem...


Porobić na drutach, oczywiście coś czerwonego...

A wieczorem usiąść w fotelu, popatrzeć na lampioniki, poczytać ulubioną książkę, przypomnieć sobie dobre chwile kończącego się już dnia...


A Wy jak umilacie sobie piękne jesienne chwile?
Pozdrawiam zaglądających
:)