niedziela, 21 października 2012

Craftshow 2012

Byłam tam.  W Krakowie. Dojechać nie było łatwo, Udało mi się wejść dopiero do trzeciego autobusu. Oznacza to, że sterczałam od 7.00 do 8.50 w stresie. W tym czasie usłyszałam różne historie: o mężach, o urodzinowych zwyczajach, o zdobywaniu górskich szczytów, o zajęciach uczelnianych. Dostałam z łokcia od jakiegoś dwumetrowca i myślę, że to była jedna z przyczyn mego odpadnięcia z drugiego unibusa (nie polecam tej firmy). Jaka byłam szczęsliwa, gdy łaskawy pan i władca, czylyyy kierowca mnie wpuścił i pojechałam.
W Krakowie czekały już na mnie dziewczyny: Nowalinka i Anita, która się nudzi.
Tu piję kawę po tej dziwnej podróży :)


W końcu znalazłyśmy się na miejscu.


Anitka spotkała Dryszkę.


Pomacałam wytwory ILS i SODAlicious.


Moja kartka dla Marcinka została wyróżniona. Dostałam prezenty, za które dziękuję.
Oto kartka świąteczna, pierwsza w sezonie. Zdjęcie pstrykała Nowalinka, gdy ja odbierałam fanty.


Wyściskałam się z Jaszką, drugi raz po 4 latach chyba... Z Florą cudną, Rydią. Poznałam Agnieszkę z Makowego Pola i jestem zauroczona wielce (dziekuję za broszkę), rozmawiałam z Nulką, Anną Marią, ekipą scrap.comu, Maryszą i Antilight, Rudlis, Brydzią, przemknęła MonaLisa, Madzia Matraszek. Było naprawdę energetycznie.
To nie koniec atrakcji. Pospacerowałam po rynku, wypiłam aromatyczną herbatę z czarnym pieprzem, kardamonem, imbirem i cynamonem. Zjadłam krem z dyni z kurkami, pycha. Pogapiłam się na ludzi i miasto.





Jak wracałam na dworzec zachodziło słońce. Słychać było muzykę z Amelii. Pan czarował swoim ciałem. Wyrabiał cuda z kulą. To miasto jest magiczne!To był długi, cudowny dzień. Czekałam na taki.

poniedziałek, 8 października 2012

Jesienne zmiany w czterech kątach

Rok temu oswajałam pierwsze chłody kroplą żółtego, w tym roku padło na kolor czerwony.
 Jest ciepło i przytulnie.
Wymieniłam zdjęcia w ramkach i kolor jednej z nich. 
To piękne zdjęcie z jabłkami pochodzi z Werandy Country.   


 Na podłodze znalazł się jeden z dwóch ulubionych dywaników.


Nawet tablica na zapiski dostała nową "broszkę".


Poduszki też dostały nowe ubrania.



W tak przystrojonym pokoju można napić się aromatycznej kawy z cynamonem...


Porobić na drutach, oczywiście coś czerwonego...

A wieczorem usiąść w fotelu, popatrzeć na lampioniki, poczytać ulubioną książkę, przypomnieć sobie dobre chwile kończącego się już dnia...


A Wy jak umilacie sobie piękne jesienne chwile?
Pozdrawiam zaglądających
:)