czwartek, 20 listopada 2014

Czego nowego nauczyłam się w poprzednim miesiącu

Kolejny dzień listopadowego wyzwania. Nauczyłam się robić zastrzyki. Od jakiegoś czasu przyjmuję lek immunosupresyjny. Bardzo źle znosiłam dawki w tabletkach, a najlepszym przyjacielem był mój kibelek, bo tak bardzo wymiotowałam. Od niedawna robię sobie sama zastrzyki. W szpitalu nauczono mnie, jak je prawidłowo zrobić. Teraz jestem mistrzynią. Nie ma siniaków, jest tylko malutka kropeczka po wkłuciu. Jestem z siebie dumna. Co piątek, wyciągam sprzęt i resztę już znacie. 
Na zdjęciu jest mniejsza strzykawka, z mniejszą dawką. Od tamtego piątku dłużej i więcej wkłuwam. Chcę być zdrowa :-)
 

 Idę pozaglądać do Was. Do zobaczenia jutro.
Jaśminowasia/Czasami

10 komentarzy:

  1. Zdrowia życzę przede wszystkim :) I podziwiam , że sama sobie robisz zastrzyki i to jeszcze bezśladowo. Niektóre pielęgniarki jak się wkłują to siniak na maxa.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzielna kobieta :) I jaki masz piękny nick.. Kocham jaśminy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Poważnie brzmi.
    Zdrowia, całej masy zdrowia!!!!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz
:*