Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bez glutenu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bez glutenu. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 lipca 2015

Monday favorites i lody bananowo-kawowe

Lubię mieć jasno w domu. Uwielbiam duże okna. Cieszę się, jak jest biało, czysto i świeżo. Wtedy jest najlepiej.
Zapraszam na kilka inspiracji. Ale pięknie.



Niedawno miałam ogromną ochotę na lody. Niestety nie wszystkie mogę jeść. Muszę pilnować, żeby nie miały laktozy i były bez glutenu. Dodam, że najbardziej lubię te o smaku kawowym. Przypomniałam sobie, że kiedyś słyszałam o lodach z bananów i masła orzechowego, więc szybciutko sobie ukręciłam ten smakołyk. Banany miałam za "młode", lepsze będą te bardziej miękkie. Oto jak je zrobiłam. 
Dwa banany pokroiłam na krążki i włożyłam do zamrażarki na 3 godziny. Po tym czasie włożyłam je do blendera, dodałam łyżkę masła orzechowego, szczyptę cynamonu i trochę większą szczyptę kawy rozpuszczalnej. Wymieszałam, przełożyłam do filiżanki i już gotowe. Idealnym uzupełnieniem był wafelek bezglutenowy, prezent z warsztatów kulinarnych, o których ostatnio pisałam. Jeśli Was przyciśnie i zapragniecie lodów, to ten przepis ratuje życie.



Robicie sami lody w domu, a może sorbety? Czy biegniecie do sklepu? 
 

czwartek, 9 lipca 2015

O warsztatach bezglutenowych

W ostatniej chwili przeczytałam na fb o kulinarnych warsztatach bezglutenowych. Kiedy zobaczyłam, że odbędą się za kilka godzin w Katowicach, pomyślałam, a co tam, jadę. Uwierzcie, że to było wyjście ze strefy komfortu. Z jednej strony bardzo chciałam tam być, ale moja nieśmiałość dawała o sobie znać. Dodatkowo gotowanie na forum, to było coś nowego i na samą myśl o tym szybciej biło mi serce. 
Pojechaliśmy we dwoje. Warsztaty odbywały się w Katowicach w szkole gastronomicznej. Pierwszy raz byłam w takiej sali. Przygotowane stanowiska, kuchenki. Brakowało tylko porządnego zegara, bo w kącie był jeden, zbyt mały, jak na taką przestrzeń. Przeraziłam się i pomyślałam, że będąc uczennicą nie potrafiłabym gotować w tłumie i to na oceny. Nie ukrywam, że miejsce nauczyciela było dla mnie najbardziej swojskie i to tam najchętniej  przebywałabym.
Warsztaty prowadziła wspaniała Bezglutenowa mama czyli Marta. Na miejsce dojechaliśmy później, z powodu zagubienia w przestrzeni. Nam przypadł do zrobienia domowy makaron. Pierwszy raz  go robiłam, zazwyczaj dla siebie kupuję, bo tylko ja jestem chora na celiakię. Z każdą minutą napięcie spadało i śmiałam się cały czas. Nasz makaron był potrzebny do domowego rosołu, który pyrkał na małym ogniu. Ostatecznie rosół zmienił się w pomidorową. Na koniec po posprzątaniu stanowiska, odbyła się degustacja. Dań było mnóstwo, wytrawnych i słodkich, zimnych i gorących, pysznych! Następnym razem nie będę się zastanawiała, pojadę. Polecam bardzo. Zawsze można nauczyć się czegoś nowego, porozmawiać z innymi, którzy są w podobnej sytuacji, no i spotkać Martę.



Nie miałam czasu na robienie zdjęć. Pracowaliśmy i to było super. Na koniec okazało się, że szkoła nie jest położona w najciekawszej dzielnicy. Podczas, gdy my wycieraliśmy pot z czoła podczas pracy, ktoś ukradł nam kołpaki z samochodu. Czasami nie lubię niespodzianek.

niedziela, 26 lutego 2012

Jestem

dobra dla siebie. Muszę być. Postanowiłam. Zwalniam.
Ozdabiam pokój wiosennymi kwiatami, przestawiam, przekładam...
Robię crumble z gruszką i płatkami owsianymi w wersji bezglutenowej.
Zapalam świeczki.
Czytam Werandę.
Jestem...





Serdecznie pozdrawiam i obiecuję, że w kolejnym poście pokażę coś scrapbookingowego.
Jaśminowasia

piątek, 22 lipca 2011

Zapraszam na ciastko

Dzisiaj po godzinie 9.oo zostałam nauczycielem dyplomowanym :))) Trochę się denerwowałam przed rozmową kwalifikacyjną, poważne miny ekspertów nie pomagały. Potem okazało się, że nie jest tak źle, atmosfera była bardzo miła, odebrałam gratulacje, podpisałam kilka dokumentów i już. Wróciłam przemoczona z Katowic, bo zaparkowałam trochę za daleko, plus był taki, że zaopatrzyłam się w chleby bezglutenowe i mieszanki mąk. Jak wróciłam do domu, to upiekłam ciasto. Trochę się skórka spiekła, nie mam jeszcze wprawy w bezglutenowych wypiekach. Ciasto z cynamonem, posypane cukrem trzcinowym i jabłka z ogrodu moich rodziców. Jabłka są małe, ale pięknie pachną i mają swój urok.


Na zdjęciach widać mój ulubiony talerzyk i fragment filiżanki z Almi Decor, upolowałam po 2 sztuki :)
Idę się relaksować dalej, może film pooglądam, może zrobię kolaż lub kartkę, zobaczymy...
Miłego dnia :)

sobota, 9 lipca 2011

Quiche

    Od czasu, kiedy jestem na przymusowej diecie, coś zmieniło sie w moim życiu. Nie lubię słowa dieta, więc lepiej napiszę "od kiedy nie jem glutenu". Jestem alergikiem i to w ciężkim wydaniu. Łatwiej powiedzieć, co mogę zjeść, bo wtedy lista jest krótka. Do tego od miesiąca nie jem glutenu i jestem szczęśliwa. Jak pisze Mimi, im prościej jesz, tym lepiej. Ja to już wiem, mam nadzieję, że Wy również. Proste jedzenie jest smaczne i dobre dla nas.

Quiche warzywny z ziemniakami :)

Ciasto:
3 szklanki rozgniecionych ugotowanych ziemniaków, przyprawionych pieprzem i solą,
1/3 szklanki startej cebuli.

Nadzienie:
starty żółty ser np. cheddar (ja wybrałam bezglutenowy),
pieczarki (ja ich nie dodałam),
zielona papryka (niestety to jeden z moich alergenów, więc nie mogłam dodać),
1/2 szklanka startej marchewki,
ja dodałam jeszcze pokrojone pory,
2 jajka od szczęśliwych kur,
trochę śmietany, zamiast śmietany może być mleko.

Nagrzewamy piekarnik do 175 C. Smarujemy tłuszczem tortownicę. Mieszamy przyprawione, rozgniecione ziemniaki z cebulą, wykładamy i pieczemy spód przez około 15 minut. Następnie układamy na spodzie ciasta ser i warzywa. Nadzienie powinno wystawać poza krawędzie tortownicy. Mieszamy jajka z mlekiem lub śmietaną, polewamy i pieczemy od 30 do 40 minut. Można dodać szparagi, seler, kukurydzę, a dla mięsożernych szynkę, kurczaka.
Przepis pochodzi  z książki B. Hagman: Dieta bezglutenowa.

A teraz dla wzrokowców...


Plusy życia bez glutenu odczułam już po pierwszej dobie, a teraz po miesiącu stwierdzam: brak obrzęków, brak 4 kilogramów, brak zajadów i aft, mam gładką skórę i język gładki, czuję smaki, nie boli mnie brzuch,  nie wymiotuję, nie bolą mnie stawy. Same plusy i coraz więcej optymizmu :)))
Mam nadzieję, że przed wyjazdem, wrzucę tutaj kilka zdjęć moich kartek.
Miłej soboty. Uściski i pozdrowienia dla czytelników.

piątek, 17 czerwca 2011

Blog zamierający?

Od dłuższego czasu wstawiam tutaj  tylko prace na mixed mediowe wyzwania. Wiem, nuda. Mało mam czasu, jak to zwykle bywa w maju i czerwcu (nauczycielska dola). Czekam już na wakacje. Potrzebuję spokoju, spacerów, wody. Na dodatek od 8 czerwca zasiliłam grono ludzi na diecie bezglutenowej. Czuję się bardzo dobrze, ale musiałam wiele zmienić w swoim życiu ;) Muszę planować, wyszukiwać, dzwonić, zamawiać i cieszę się, jak dziecko z odkrycia, że Goplana ma czekolady bezglutenowe. Trochę się obawiam mojego pierwszego bezglutenowego urlopu poza domem, ale dam radę.
Już czekam...
Uściski dla odwiedzających.