Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wakacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wakacje. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 lipca 2013

7 dzień

w Wadowicach.


To już ostatni dzień krótkiego urlopu. Jutro zaczynam pracę o 6.oo. Ergo pozostało mi czekanie na kolejne wolne dni.
Pozdrawiam pracujących i letników.

sobota, 13 lipca 2013

6 dzień

 dla dorosłych. Dzisiaj jestem dziewczyną. Dzisiaj nie ma zdjęcia.

Otwieram wino ze swoją dziewczyną,
chciałbym żeby ten czas nie przeminął
nigdy nie przeminął, nigdy nie przeminął.
Otwieram wino ze swoją dziewczyną,
chciałbym żeby ten czas nie przeminął
nigdy nie przeminął, nigdy nie przeminął. 


piątek, 12 lipca 2013

5 dzień

z powodu padającego deszczu zostały odwołane szaleństwa w wodzie, a na pocieszenie została wchłonięta kawa z lodami i shake truskawkowy (osób wchłaniających było dwie).


Jutro będzie czas dla dorosłych.
Pozdrawiam Zaglądających.

czwartek, 11 lipca 2013

4 dzień

i oglądanie, testowanie, jak to będzie w Naszym Domu.


Widzicie te chmury? Cuda nad cudami.
Wracam do książki, nie mogę się oderwać.

środa, 10 lipca 2013

3 dzień

i dużo słońca, i jeszcze więcej wody, zabaw w pływanie na ptaszka i na zwłoki, zjazdów na zjeżdżalni.


Ciekawe co wymyślimy jutro. Piękny czas. Piękne chwile.
Do jutra.

wtorek, 9 lipca 2013

poniedziałek, 8 lipca 2013

1 dzień

lipcowych wakacji. Postanowiłam udokumentować ten tydzień. Miła chwila. Jedno zdjęcie.


Uwielbiam wodę :)
Trwaj chwilo, trwaj :)

środa, 29 sierpnia 2012

Wakacji ciąg dalszy

Po pobycie w Grecji postanowiliśmy pojechać do Trogiru w Chorwacji przez Albanię. Tam spędziliśmy cały dzień. Można długo opowiadać. Albania przywitała nas łąkami i wzgórzami oraz drogami bez asfaltu. Zmuszeni byliśmy jechać 20 km/h. Dzięki temu zobaczyliśmy wiele. Na każdym skrzyżowaniu stał policjant, zresztą często mijaliśmy policję, w oldschoolowych pojazdach. Prawie wcale nie było znaków, to samo z sygnalizacją świetlną. Po ulicy dużego miasta spacerowała krowa, po drugiej stronie druga. Nigdy nie widziałam tylu osiołków, co tam. Ale ciężko pracują, biedactwa...Dzieci sprzedają przy drodze owoce w bardzo małych ilościach, prosząco. Przy drodze są małe rzeźnie, gdzie wiszą na słońcu półtusze, a obok nich w kolejce przy martwych koleżankach stoi, przywiązana na krótkim sznurku krowa. Szok! To samo było z kozami. Widok straszny. Na przeciwko kurortów są slumsy, gdzie domy zbudowane są z tektury, a obok nich zamiast drzew są wielkie kopy plastikowych butelek, razem ze sobą powiązanych. W kinie nowością jest Śnieżka. W toalecie, do której zmuszona byłam wejść nie było wody, ale za to zauważyłam duże opakowanie pasty bhp. Góry, góry i jeszcze raz góry, białe kamienie na drodze, babcia na wózku, który prowadzi osiołek, taka jest dla mnie Albania. Kilka zdjęć.





Przez Czarnogórę przejeżdżaliśmy w nocy, było pięknie i wręcz bajkowo.
Nasze wakacje skończyliśmy w Kašteli. Mieliśmy apartament 3 minuty od morza. Rano siedząc na tarasie zjadaliśmy figi (niestety mnie uczulają). Udało nam się zwiedzić stare miasto w Trogirze i Splicie. Było genialnie, gdy w masce podglądałam ryby, rośliny, muszle. 
 Trogir.








Kaštela.


Widok z tarasu.
 

Split.







W Chorwacji było dla mnie za dużo ludzi, może dlatego, że cały rok pracuję w hałasie i z dużą ilością małych ludzi. Wracam z tęsknota do Grecji, do Lefkady. Mam przygotowany ostatni wpis z miasteczka i wyspy.
Kto wytrzymał to wszystko, ten jest wielki. Dziękuję za uwagę. Miło wrócić do tamtych miejsc.
Pozdrawiam i uśmiecham się do Was, szczególnie do komentujących, buziaki.
Jaśminowasia

niedziela, 26 sierpnia 2012

Πόρτο Κατσίκι / Porto Katsiki

Cudowna plaża, raj na ziemi. Miejsce niesamowicie klimatyczne na Wyspie Lefkada.
Aby znaleźć się na plaży należało zejść po "kilku" schodach. Warto!
Morze było spokojne, kiedy tam byliśmy, woda ciepła, piękny zachód słońca.
 Nie zapomnę tych chwil nigdy. Moim marzeniem jest tam wrócić.








Do tej pory moje buty do pływania są lekko czerwone od tamtej ziemi. Ach...
Pozdrawiam :)

czwartek, 23 sierpnia 2012

Lefkada

zakochałam się w tym miejscu. Urocze, bardzo wąskie uliczki, prowadzone przez rodziny tawerny z pysznym jedzeniem, pojawiające się co chwilę niesamowitej urody stoliki z krzesłami, otwarci ludzie, uśmiechnięci, słońce i ten zapach...




















Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś tam wrócę...
Ściskam