środa, 14 kwietnia 2010

Avocado

Moja nowa miłość. Wczoraj wstałam rano i postanowiłam, że muszę je zjeść. Niestety nie udało mi się kupić. Potem nie było czasu, bo dziecko się rozchorowało trochę. Ale dzisiaj... Nie wiem dlaczego mój organizm tak się domaga awokado. Pożarłam i nawet zdjęcie zrobiłam :) Na początek flickrowe inspiracje.



A to moje kanapkowe awokado. Zdjęcie nie jest tak zielone, jak te "inspiracyjne", bo efekt agfa w PhotoScape mnie zachwycił i wszystko teraz chyba będzie takie...


A na zakończenie w tym żałobnym tygodniu... W pracy (mojej) dziecko pyta (mnie) " czy my możemy się śmiać? (my-dzieci). Spokojnej nocy.

8 komentarzy:

  1. Jakoś nigdy miłością do avocado nie pałałam, ale Twoja kanapka wygląda smakowicie!

    A pytanie, bardzo słuszne. Choć trudne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie na kolację zjadłam taką kanapkę ... chrupiące pieczywo, plasterki avocado odrobinę posolone ... pycha!!!
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. hmmm avocado robię często jako sałatkę na słodko z innymi owocami i jogurtem, muszę spróbować na słono

    OdpowiedzUsuń
  4. Może to freudowska ochota? Czy wiesz co wyraz āhuacatl (czyli oryginalna nazwa owocu) oznacza w języku Nahuatl?
    ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. czyli teraz będziesz specjalistką avokadową ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Avokado nie lubie,ale piekne zdiecia obejzalam.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  7. hmmm nie przepadam za avokado, moze dlatego, ze nie umiem je jesc.

    smutne to, co na koncu;(

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz
:*