niedziela, 23 listopada 2014

Ważny szczegół

Spóźniony ostatni dzień wyzwania. Na zdjęciu znajdują się książki, misiek i mały obrazek, z wyszytą różą. To prezent od mojej córki. Wiem o nim tyle, że pochodzi z Holandii, jest stary i podarowany prosto z serca. Ważny szczegół.


Dziękuję za wszystkie życzenia powrotu do zdrowia. Uściski dla Was.
Jaśminowasia/Czasami


czwartek, 20 listopada 2014

Czego nowego nauczyłam się w poprzednim miesiącu

Kolejny dzień listopadowego wyzwania. Nauczyłam się robić zastrzyki. Od jakiegoś czasu przyjmuję lek immunosupresyjny. Bardzo źle znosiłam dawki w tabletkach, a najlepszym przyjacielem był mój kibelek, bo tak bardzo wymiotowałam. Od niedawna robię sobie sama zastrzyki. W szpitalu nauczono mnie, jak je prawidłowo zrobić. Teraz jestem mistrzynią. Nie ma siniaków, jest tylko malutka kropeczka po wkłuciu. Jestem z siebie dumna. Co piątek, wyciągam sprzęt i resztę już znacie. 
Na zdjęciu jest mniejsza strzykawka, z mniejszą dawką. Od tamtego piątku dłużej i więcej wkłuwam. Chcę być zdrowa :-)
 

 Idę pozaglądać do Was. Do zobaczenia jutro.
Jaśminowasia/Czasami

środa, 19 listopada 2014

Moja

ostatnia praca kreatywna, czyli trzeci dzień wyzwania Uli. Ostatnio ćwiczę palce robiąc na drutach. Średnio mi idzie, ale się nie poddaję. Trochę dekoruję mieszkanie, a najbardziej kreatywny wytwór w ostatnich dniach to chyba kawa, bo zaczynam zapadać w sen zimowy. Oto moje zdjęcie (robione iphonem, bo szybko).


 Robótka, bez pomysłu, jako ćwiczenie.
Wczoraj przeczytałam, że 9 na 10 osób chciałoby otworzyć kawiarnię. Dlaczego? Czym kierują się wybierając takie marzenie? Ja wiem, ale inni? Macie pomysł?
Uciekam do Was. Do jutra.
Jaśminowasia/Czasami

wtorek, 18 listopada 2014

Ulubiona lista muzyczna

do pracy kreatywnej. To drugi dzień wyzwania Uli. Bardzo się cieszę z tego, że zmobilizowałam się do udziału w nim. Poznaję nowe blogi i ich fascynujących autorów, dostaję miłe komentarze. Przypomniałam sobie, jak lubię prowadzić blog i zastanawiam się, jak mogłam go tak zaniedbać.
Moja praca kreatywna podupadła ostatnio. Dużo dzieje się w głowie, a z czynem to już bywa różnie. Ostatnio słucham muzyki myjąc naczynia i robiąc na drutach.
Startuję.

1.  Siamsa Lord of the Dance.
2. Na chwile Grzegorz Hyży & TABB
3. Endless love Luther Vandros & Mariah Carey
4. Perfect day Lou Reed & Bono & Dr. John & Elton John & D. Bowie & Duran Duran 
5. Nad przepaścią Bracia
6. Forever love Garry Barlow
7. Stay together Suede
8. Live and let die Guns N' Roses
9. La valse d' amelie  Amelie Soundtrack
10. You make it real James Morrison
11. W muszelkach twoich dłoni Grzegorz Turnau
12. Trois Couleurs: Bleu Soundrack

I wiele, wiele innych. A teraz to już trzeba czekać na tej przebój, a co. KLIK
Idę pozaglądać do Was.
Jaśminowasia/Czasami

poniedziałek, 17 listopada 2014

Co bym zrobiła,

gdybym miała 100 tysięcy złotych na koncie w banku czyli wyzwanie blogowe Uli.
To wyzwanie spadło mi z nieba, bo coraz częściej myślę, żeby wrócić do blogowania, takiego "bardziej" systematycznego.
 Na to pytanie od razu miałam odpowiedź. To wkład w moją kawiarenkę. Z klimatem, dostosowaną do potrzeb maluchów i psiaków (wiem, wiem, alergia), z książkami, najlepszą kawą, delikatną muzyką, z migdałami w malutkich miseczkach, nastrojowymi lampkami na stolikach, z najczystszą toaletą (hmm, ważne), po prostu ciepłą, najlepszą na świecie, taką, co przetrwa "różne" czasy.

Rozmyślanie i łapanie marzeń.





Ostatnie zdjęcie w klimatach, którym oddałam całe serce. Było to widoczne w moich pracach.
Fantastyczne jest to wyzwanie. Przeniosłam się na chwilę do innego życia...
Teraz wracam do codzienności. To znowu poniedziałek.
Do zobaczenia jutro.
Jaśminowasia/Czasami

czwartek, 6 listopada 2014

Jesień

jest łaskawa w tym roku. Słoneczna. Jak powieje, to moim ulubionym halnym. 

 "Dziki człowiek"
Ja dziki człowiek
boję się słów
zimnych ciężkich obojętnych

Boję się
cierpkich uśmiechów
przymrużeń oczu
wzruszeń ramion

Kiedy byłam dzieckiem
pisałam wiersze na strychu
żeby się nie śmiali

Godzinami rozmyślałam
jak wyleczyć chorą nogę
żaby siedzącej w rowie

Dziś jak wtedy
pragnę rąk które głaszczą
Słów ciepłych i miękkich
jak owcza wełna


M. Hillar

 
 Tak, ta mała to ja.
Do następnego wpisu.
Ogłaszam wielki powrót blogowania.
Uściski.